Sensacją dzisiejszego dnia była, rzecz jasna, porażka Magnusa Carlsena. Ta partia Norwegowi zupełnie nie wyszła i mistrz świata po ośmiu rundach ma zaledwie 50% punktów. Po raz pierwszy od 2015 roku, kiedy to przegrał z Yannickiem Pelletier na Drużynowych Mistrzostwach Europy, Carlsen przegrał z zawodnikiem poniżej 2700. Mozart szachów jest bez formy.
Pamiętamy jednak, że zawody rozpoczęły się pojedynkiem Carlsen - Firouzja, który wygrały białe. Losy turniejowe obu panów od tego czasu są jednak diametralnie różne - Irańczyk szybko się odbudował i z kolejnych siedmiu partii wygrał cztery i trzy zremisował (z czego wygrał trzy ostatnie!), natomiast Carlsen remisował sześciokrotnie, a dzisiaj został pokonany.
Firouzja jest na świetnej drodze, aby triumfować w turnieju. Przed nami jednak pięć pojedynków, a w nich może wydarzyć się wszystko.
Nasi panowie dzisiaj zremisowali swoje pojedynki. Gra Janka Dudy wyglądała ambitnie, ale nie było w niej konkretów i ostatecznie to czarne dostały bardziej obiecującą pozycję. Radek Wojtaszek w kilku miejscach miał szanse na powiększenie swojej przewagi, ale ta sztuka mu się nie udała i Grandelius obronił połówkę.
Jutro dzień wolny, do gry wracamy we wtorek.
