7 marca 1942 roku Capablanca był w klubie szachowym na Manhattanie w Nowym Jorku.
Kubańczyk, w bardzo dobrym nastroju, żartował na temat zagrywek, które miały miejsce na tablicy. Nagle, zaskakując tych, którzy go otaczali, krzyknął: " Pomóżcie mi zdjąć płaszcz..." potem w ramionach szachistów, którzy do niego się zbliżyli. Przeniesiony został do szpitala Monte Sinaj, do którego przybył w śpiączce, zmarł o 5:30 rano 8.
